czwartek, 20 sierpnia 2009

Cypr na skróty

Jakieś dwa miesiące temu odwiedziłam Cypr. Był to krótki pobyt ale obfity w nowe znajomości i wrażenia.
Jedno z pierwszych zdań, które powinnam tu napisać to, że Cypr w pewnym momencie wydał mi się bardziej polski niż cypryjski co nie znaczy, że stracił przez to na uroku. Jest to bardzo przyjemne miejsce na spędzenie krótkich wakacji i chwilę relaksu.
Czy jest taki jak w pięknych telewizyjnych reklamach gdzie skąpo ubrana pani tonie w błękitnej wodzie? W pewnych miejscach pewnie tak, ale wierzcie mi że w poszukiwaniu błękitu jak z reklamy można też się wybrać w innym kierunku co nie znaczy, że jestem zawiedziona. Poznałam minimalnie Grecję, którą jestem zafascynowana, a Cypr może być jej namiastką. Jedno jest pewne, jak na każdej wyspie, życie toczy się tam wolniej, a słońca z pewnością nie brakuje.
Jak zwykle wypożyczyliśmy samochód żeby wgryźć się w tubylcze życie. Pierwsze wrażenie jak sen wariata, siedzę na miejscu kierowcy, a Łakomczuch prowadzi siedząc na miejscu pasażera. Po 30 minutach przyzwyczajam się do ruchu lewostronnego i już wiem, że nie jadę na czołowe. Wszystkie samochody wypożyczane na Cyprze mają czerwone tablice i dzięki Bogu bo jest szansa, że zwrócą na nas uwagę Cypryjczycy :-)
Sami „Cyprusy” jak powiedziała nam jedna z Polek pracujących na Cyprze, jeżdżą jak im się podoba. Cóż w końcu kierunkowskazy w tej temperaturze nie są aż takie ważne, kiedy za kierunkowskaz służy ręka klepiąca z czułością auto :-) My nie będziemy próbować jazdy w tym stylu w naszym kraju. Chociaż u niektórych jazda bez „zimnego łokcia” to jazda stracona. „Niestety” nie posiadamy tak bębniącego wyposażenia auta ;-) to też reumatyzm nam nie grozi.
Na wyspie można odpocząć i zobaczyć kilka ciekawych miejsc. Jednak jeśli liczycie na oszołomienie ŁAŹNIĄ AFRODYTY to się przeliczycie :-) Jeśli chcecie zobaczyć oszałamiającą PLAŻĘ AFRODYTY to też się przeliczycie :-)Dwa hity, do których ciągną turyści to nic innego jak mały sikający ze skały strumyk w krzaczkach, owszem w rezerwacie przyrody gdzie pięknych widoków nie brakuje (półwysep Akamas) ale sama Łaźnia nie kładzie na kolana. To sielankowe miejsce miało być ulubionym miejscem kąpieli Afodyty. Miejsce owiane legendą i historią – nie wolno pić wody ze źródełka bo nie daj boże spojrzycie później na kogoś i miłość buchnie ostrym płomieniem, nawet jeśli on lub ona nie myje od tygodnia włosów i nie ma już zębów. Co wypić na Cyprze dowiecie się dalej. Zanim jednak coś wypijecie może będziecie mieć odrobinę szczęścia i kupicie tu świeże soczyste mandarynki, które sprzedaje wychudzona babcia z pikapa. Ale same zakupy owoców to nic, musicie się jeszcze liczyć z tym, że owocami trzeba się podzielić z wolno ganiającym osłem. Ostatecznie osiołek pokaże co potrafi i będziecie uciekać w popłochu do samochodu.

Następny hit plaża Afrodyty – ciekawa, ładna, kamienista. Fenomen polega na tym, że trzeba opłynąć w tym miejscu skałę, najlepiej przy pełni księżyca, trzy razy. Jest to gwarancją odmładzania się każdego roku o rok ;-) Strach pomyśleć czy można przeżyć (fantastyczny film ;-) ) ciekawy przypadek Benjamina Buttona.
Nie opłynęłam bo jestem leniwa ;-), poza tym prądy wody za duże, a ja wolę się godnie zestarzeć.
Można tam podobno jak nigdzie indziej odnaleźć wyrzucone przez morze kamienie w kształcie serca, mam nadzieję, że nie robią ich w Chinach.

Ale z drugiej strony jeśli chcesz widzieć trójkąt to będziesz :-) Naprawdę nie wiem gdzie resztki mojego romantyzmu, a przecież tu podobno bogini miłości wyłoniła się z morskiej piany. Warto odwiedzić pięknie usytuowany klasztor Agios Neofytos, zobaczyć miejsce gdzie mieszkał Neofyt i poszukać ciszy. Natomiast w mieście Pafos trzeba zobaczyć przepiękne mozaiki, które są pozostałością wystawnych willi. Na mozaikach możemy odnaleźć postaci z antycznej mitologii. Mamy z resztą swój udział w odkryciu tych wspaniałych dzieł, ponieważ wykopaliska prowadzili polscy archeolodzy. Przy okazji odwiedzin parku archeologicznego można jeszcze zobaczyć latarnię morską z czasów brytyjskiego panowania (z tej strony widoczny również wrak statku greckiego, który osiadł na mieliźnie i którego podobno nie opłaca się usunąć dlatego też w piękny sposób rdzewieje) oraz Odeon – mały rzymski teatr.
Sam port w mieście Pafos to miejsce gdzie tłumnie przybywają turyści i statki wycieczkowe. Można tu zjeść np. meze chociaż jak zwykle jestem zdania, że im dalej od tłumu tym lepiej :-)
przynajmniej w takich miejscach.
Cóż to takiego jest MEZE? Meze to raj dla Łasuchów. To miniaturowe dania, które gwarantują spróbowanie wszystkiego co jest przygotowywane w restauracji. Można zjeść meze mięsne, rybne lub wegetariańskie. Najczęściej jest to do 20 różnych dań ale istnieją restauracje, które podają więcej – nawet 30 :-)
Mam nadzieję, że uda mi się przygotować w niedługim czasie zestaw Piknkiowy Meze, który będziecie mogli upichcić w swoich domach.
Co robi się po zjedzeniu Meze? Toczy ;-) a przynieść ulgę może kieliszek Zivaniji czyli cypryjskiego trunku podobnego do grappy.
Na Cyprze należy spróbować drinka Brandy Sour oraz ciężkiego i zbliżonego w smaku do Porto wina Comandria. Wina o bardzo starej recepturze :-) Wrócę do niej wkrótce. Poza tym wjeżdżając w góry zatrzymajcie się w jednej z winnic i zróbcie zakupy, najlepiej od razu ustalcie kto pozostanie w abstynencji ponieważ uroczy właściciele zaproszą Was na degustację. Ja odwiedziłam takie miejsce i dzięki uprzejmości właściciela dowiedziałam się trochę o produkcji tamtejszego wina oraz zobaczyłam wszystko z innej strony :-)
Cypr jest tyglem kuchni Greckiej i Tureckiej, chociaż w większych miastach nie brakuje miejsc gdzie Brytyjczycy mogą zjeść sycące śniadanie.
Na samej wyspie widać ich wielu. Wielu też wyjeżdża z Cypru z obrączką na ręku. Nic dziwnego hotele oferują im piękne śluby o zachodzie słońca.
Jeśli więc nie jesteście jeszcze zaobrączkowani to może warto urządzić wesele na Cyprze i poleżeć pod parasolem. Będę powracać jeszcze do tego miejsca, więc jeśli macie ochotę odwiedzajcie Piknik

CafePodróż

wtorek, 18 sierpnia 2009

Przywitanie


Witam po długiej przerwie!

Co robi Cafe Podróż kiedy nie piesze swojego bloga?
Zazwyczaj podróżuje i odpoczywa, a poza tym przeżywa różne przygody zarówno te przyjemne jak i niemiłe.
Trochę się stęskniłam za pisaniem i spokojem, dlatego w końcu zasiadam przed moim rozklekotanym laptopem żeby Wam opowiedzieć co też ciekawego mnie spotkało.
Było tego trochę w ostatnim czasie :-)
Pierwsza myśl jaka mi się nasuwa to, że miło zobaczyć znajome twarze i zatęsknić za domowym spokojem i stagnacją. Zatęsknić za Polską, Zakopanem, Krakowem, za miejscami od których uciekamy gdzieś daleko żeby z przyjemnością do nich wrócić.
Człowiek jest bardzo dziwną istotą zawsze gdzieś podąża, a może wcale nie musi. Tak czy siak ucieczki są o tyle dobre, że dzięki nim możemy docenić to co nas otacza.
To tak na wstępie, chociaż pewnie jeszcze wiele moich złotych myśli pojawi się między makaronem, a sałatą.
Fajnie poskrobać coś na bloga i pomęczyć klawiaturę.
Website counter
Blog jest mojego autorstwa i podlega prawu autorskiemu.

USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.