niedziela, 19 października 2008

Tyniec , konfitura i Ojciec Leon


Dzisiaj o miejscu, które podąża za nowoczesnym katolikiem.
Dla wielu miejsce „kontrowersyjne”, ale chyba głównie dla tych, którzy nie chcą zrozumieć niektórych spraw i przyjmują wygodną pozycję krytyka wszystkiego i wszystkich. W końcu krytykować jest łatwiej niż mówić o plusach. Tym „kontrowersyjnym” miejscem jest Opactwo Benedyktynów w Tyńcu, w którym mnisi w sposób idealny realizują wiekową maksymę „ora et labora” (módl się i pracuj).
Pięknie położone. Miejsce, które bardzo lubimy odwiedzać. Tam jest wszystko ;-) (Kościół, kawiarnia, restauracja i sklep).
To miejsce, które pozwala się wyciszyć, to miejsce które również pozwala smakować.
Oczywiście najważniejszy jest pokarm dla ducha, bo ten nie nakarmiony nie pozwala człowiekowi pozbierać myśli i żyć spokojnie.
Dlatego w Tyńcu można pomyśleć w ciszy, przeżyć rekolekcje z Ojcem Leonem i nie tylko. Posiedzieć w promieniach słońca na dziedzińcu.Ojciec Leon, którego większość z nas zna z telewizji z takich programów jak „Ojciec Leon zaprasza” czy „Credo” jest z pewnością osobowością, która przyciąga ale w Tyńcu nie tylko o to chodzi. Pojedźcie tam koniecznie, żeby się wyciszyć, pomyśleć z dystansem o swoich problemach, a na koniec kiedy duch będzie już syty, nakarmcie swój żołądek. Benedyktyńskie specjały słynne są od wieków, sięgnijcie do receptur mnichów na konfitury, nalewki ale także wędliny i inne przetwory. Spróbujcie ziołowych herbat i koniecznie kiedy już zabierzecie ze sobą coś smacznego do domu nie zapominajcie o duchu.





Brak komentarzy:

Website counter
Blog jest mojego autorstwa i podlega prawu autorskiemu.

USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.