środa, 28 stycznia 2009

Kasztany jadalne

Na hasło kasztany większość rozgląda się za Hansem Klossem, nieśmiertelnym i do znudzenia powtarzanym w telewizji ;-) Zdanie „najlepsze kasztany są na placu Pigalle” wywołuje uśmiech. Czy był u mnie Hans? Nie. Czy odwiedził mnie Bruner? Nie. Czy w mojej kuchni znalazły się kasztany? Tak :-)
Nie rozbierałam na części pamiątek z przedszkola, po prostu zakupy skłoniły mnie do przyrządzenia jadalnych kasztanów i to w najprostszy sposób.
Mimo wspomnień moich rodziców z pobytu w Paryżu, które wyraźnie wskazywały na to, że raczej uciekałam od ciepłych kasztanów kupionych na ulicy i zapakowanych w małą papierową torebkę, postanowiłam do nich wrócić i je zjeść ;-)


Przygotowanie:

Kasztany w ilości dowolnej, na którą mamy ochotę nacinamy na górze robiąc na nich krzyżyk. Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni. Kasztany wsadzamy do piekarnika i pieczemy przez ok. 20 min.
Wyciągamy i obieramy. Ja zjadłam je z masłem i solą :-)
Dla tych, którzy mają problem ze zdobyciem kasztanów lub wyrobów z kasztanów podaję adres sklepu internetowego: http://www.rajsmakosza.pl/ Tu można sobie pokasztanić ;-)

2 komentarze:

Bea pisze...

Kocham kasztany praktycznie w kazdej postaci, od kiedy sprobowalam ich po raz pierwszy :)

Bardzo ciekawy blog! :)

Pozdrawiam serdecznie!

CafePodróż pisze...

Cieszę się,że się podoba i zapraszam. Myślę,że będę podglądać "Moją kuchnię" :-)

Website counter
Blog jest mojego autorstwa i podlega prawu autorskiemu.

USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.