piątek, 10 października 2008

Powidła śliwkowe



Powidła śliwkowe mojego Łasucha

Składniki:

4 kg dojrzałych Łasuchowych śliwek
Cukier – według uznania, wszystko zależy od tego na jakie trafimy śliwki. Jeśli są bardzo kwaśne z pewnością trzeba będzie słodzić. My wolimy kwaskowate, poza tym takie bardziej smakują nam zimą np. w drożdżowym zawijasie.

Powidła ze śliwek najlepiej jest smażyć z końcem września lub początkiem października, wtedy śliwki są słodsze i nie wymagają solidnego słodzenia.
Śliwki należy umyć i pozbawić pestek oraz eksmitować ewentualnych mieszkańców, nawet jeśli będzie się to wiązało z opuszczeniem wygodnego lokum przez całe rodziny z dziećmi ;-)
Wrzucić do garnka i podlać dwiema szklankami wody. Następnie gotować najpierw przez ok. godzinę na średnim (tak aby śliwki zaczęły się rozpadać), a później na wolnym ogniu.
Tu musimy uzbroić się w cierpliwość bo smażenie powideł zajmie nam najmniej 2 dni. Nasze smażyliśmy przez 3 dni (przepraszam Łasuch smażył) po około 2-3 godzin dziennie. Powidła smaży się tak długo aby zgęstniały. W trakcie smażenia powidła muszą być co jakiś czas mieszane, żeby się nie przypaliły. Ważne jest też wolne nagrzewanie garnka następnego dnia.
Tak przygotowane powidła na pewno będą nam smakować w zimowe dni np. na świeżym domowym chlebie albo w dobrym cieście.

Posted by Picasa

Brak komentarzy:

Website counter
Blog jest mojego autorstwa i podlega prawu autorskiemu.

USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.