niedziela, 26 października 2008

Piekarnia Mojego Taty


Jest jedno bardzo ważne miasto w Polsce, a dla mnie chyba najważniejsze.
Odwiedzam je i tęsknie za nim kiedy mnie tam nie ma.
Czy znam je dobrze? myślę, że poznaje za każdym razem od nowa i odkrywam dla siebie kolejne jego części.
Można powiedzieć, że jest w tym mieście jeszcze jedno miasto. To krakowski Kazimierz ze swoją bogatą historią, który od paru lat przeżywa swój renesans. I chociaż tak wiele się tam dzieje, cały czas spotykam na swojej drodze osoby, które nigdy tam nie były, ponieważ nie lubią zbaczać ze swoich utartych ścieżek po Krakowie.
Ja oczywiście też mam swoje szlaki w tym mieście, ale Kazimierz odwiedzam zawsze i to z wielu powodów np. spacer do synagogi. Mury tej najstarszej w Polsce zachowanej bożnicy są symbolem obecności Żydów w naszej tysiącletniej historii. Stara synagoga jest taką samą cząstką dawnego Krakowa jak Sukiennice, Barbakan, czy Brama Floriańska. W tej synagodze w 1794 roku wygłosił przemówienie Tadeusz Kościuszko, oświadczając, że „niczego tak nie pragnie dla siebie, obchodzi go jeno opłakany stan ojczyzny i uszczęśliwienie wszystkich jej mieszkańców, do których i Żydów zalicza”.
Wiosnę Ludów 1848 roku witał tu z radością, ze swoimi współwyznawcami rabin Beer Meisels. Kraków nazywany bywa drugim Rzymem, a żydowski Kazimierz Małą Jerozolimą. Beer Meisels, który był rabinem, ale również bankierem ma w Krakowie swoją ulicę. Ulica ta nosi jego nazwisko od 1912 roku.
Tu gdzie tyle historii, galerii, sklepów, muzeów właśnie ulica Meiselsa, kryje kolejną niespodziankę. Tu właśnie znajduje się miejsce, które już z daleka pachnie chlebem. „Piekarnia Mojego Taty” bo o niej właśnie mowa, pasuje tu idealnie. Tak jak Meisels był nie tylko rabinem, ale również bankierem tak i jej właściciel jest dobrym biznesmenem, szefem i co najważniejsze zna się na chlebie.
Takiego pieczywa nigdzie nie znajdziecie. Smak i zapach to nie tylko receptury, które są tajemnicą firmy, ale również stary piec, którego zdjęcie możecie zobaczyć w sklepie obok piekarni. Piec, który został postawiony w 1914 roku i składa się między innymi z tzw. rurek Perkinsa wykonanych z wysoko gatunkowej stali ciągnionej bez szwu i wypełnionych wodą destylowaną. Działanie systemu grzewczego polega na wytworzeniu pary, w której piecze się chleb. Właściciel piekarni Pan Wojtek Smętek z pasją opowiada o piekarni i jej funkcjonowaniu. Niestety internet nie jest jeszcze na tyle zaawansowany, żeby można było poczuć smak i zapach chleba pieczonego tradycyjnie czyli bez polepszaczy, ale mam nadzieję, że dzięki temu odwiedzicie Piekarnię Mojego Taty.
Warto jeszcze wspomnieć, że przy odrobinie szczęścia spotkacie tu artystów Piwnicy pod Baranami i wiele innych krakowskich znamienitości. Nad całą piekarnią czuwa dobry duch, który tak jak zakwas pomaga wyrastać chlebowi, tak on pomógł powstać tej piekarni. Ten dobry anioł Piekarni Mojego Taty to ojciec :-) właściciela piekarni, który z zawodu był piekarzem, jakiego teraz z lupą szukać. Cóż nowe pokolenie piekarzy to fachowcy od polepszaczy, ale na szczęście nie w tym miejscu. Przyjedźcie, kupcie, chleb i smakujcie...naprawdę warto.



Do piekarni będę jeszcze wracać....

*w tekście zostały wykorzystane fragmenty ksiązki „Pępek świata nazywa się Kraków”

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

W Krakowie jestem codziennie, mieszkam w pobliżu, a tego miejsca nie znam.
Jednak za Twoją namową :) muszę koniecznie je odwiedzić.

Dziękuję.
Podziwiam bloga,
jest piękny...

Pozdrawiam.

coffeeday pisze...

A ja przez dwa miesiące mieszkałam w Krakowie i długo szukałam porządnej piekarni - aż znalazłam właśnie tę na Kazimierzu. Wspaniała atmosfera, wspaniały zapach, wspaniałe wypieki - szkoda, że nie mają tyle punktów sprzedaży w Krakowie, co np. Lubaszka w Warszawie. Ale chętnie jeździłam na Kazimierz wiedząc, że takiego chleba nigdzie indziej nie znajdę. Jak ktoś z Was trafi do "PMT" - proszę pozdrowić obsługę i powiedzieć, że wspominam ich w Warszawie :-)

Website counter
Blog jest mojego autorstwa i podlega prawu autorskiemu.

USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.