czwartek, 30 października 2008

Kurczak pod kołderką



Uwielbiam gotować.
Gotowanie daje mi dużo radości. Nie zawsze jednak mam tyle czasu żeby wymyślać skomplikowane dania.
Są jednak takie okazje kiedy bardzo mi zależy żeby danie wyglądało ładnie, nie tylko ze względu na odwiedziny przyjaciół ale również dlatego, że sama lubię kiedy jakieś jedzenie cieszy moje oczy.
Jest wiele gotowych produktów, które mogą ułatwić nam gotowanie. Co prawda nie lubię używać tzw. gotowców i nigdy nie kupuję sosów i dań w proszku ale robię pewne wyjątki na własny użytek np. ciasto francuskie.
Oczywiście lepiej mieć swoje, które przechowujemy w lodówce na taką okazję, ale ja akurat swojego nie miałam :-)


Kurczak pod kołderką

Składniki:

300 g piersi z kurczaka lub udźców z kurczaka pozbawionych skóry i kości
1 bardzo duża papryka
4 duże pieczarki
1 cebula
350 g przetartych pomidorów (prawie cały kartonik)
½ łyżeczki oleju sezamowego
½ łyżeczki sosu sojowego
pieprz i sól do smaku

Przygotowanie :

Kurczaka pokroić w kostkę i podsmażyć, dodać cebulę i pokrojone pieczarki. Następnie całość doprawić solą, pieprzem, olejem sezamowym oraz sosem sojowym.
Po kilku minutach dodać paprykę pokrojona w kostkę. Kiedy papryka zmięknie wszystko zalać przetartymi pomidorami.
Dusić pod przykryciem ok. 10 min.

Z ciasta francuskiego wycinać koła większe od parę centymetrów od średnicy misek żaroodpornych, w których będziemy zapiekać kurczaka. Każdą miskę (jej brzeg) okleić paskiem ciasta.
Miseczki napełnić kurczakiem z warzywami i zalepić ciastem zlepiając pasek z kołem. Na powierzchni ciasta zrobić delikatnie dziurki widelcem.
Piekarnik nagrzać zgodnie z temp. podaną na opakowaniu ciasta francuskiego – zazwyczaj ok. 200 stopni.
Piec 15 minut. Gotowe :-)

Smacznego!!!!!!!

* do przygotowania tej potrawy zainspirowała mnie Nigella Lawson


Spaghetti all’arrabbiata


Spaghetti all’arrabbiata

To wspaniały przepis na nieskomplikowane danie. Warunkiem jest jednak to czy lubimy pikantne smaki, jeśli tak to będzie to obiad lub kolacja dla nas.
Ja mam sycylijską przyprawę do arrabiatty, ale można poradzić sobie bez niej używając odpowiednich składników. W skład mojej przyprawy wchodzą takie składniki jak: natka pietruszki, czosnek, pomidor, chili, grzyby, lebiodka, sól.
Używając więc tych składników stworzycie wymarzone danie, należy jedynie uważać na chili bo może się okazać, że zamienicie się w smoka ziejącego ogniem ;-).

Składniki:

200 g makaronu spaghetti
przyprawa arrabiata 4 płaskie łyżki
oliwa z oliwek 4 łyżki
parmezan
3 średnie pomidory


Przygotowanie :

Ugotować makaron spaghetti według przepisu na opakowaniu.
Uważajcie jednie na ilość ;-) jeśli nie przychodzi do Was rodzina lub znajomi nie ma sensu gotować jak dla wojska ;-)
Na patelni rozgrzejcie oliwę z oliwek ok. 4 łyżki, wsypcie 4 łyżki przyprawy (lub wcześniej poszatkowane składniki).
Nie pozwólcie na to aby czosnek się spalił. Oliwa ma nabrać smaku przypraw, a nie spalonego czosnku. Pomidory pokrojone w ćwiartki wrzucajcie na patelnię i poczekajcie, aż zmiękną.
Następnie dodajcie makaron. Kiedy wszystko wymieszacie, a makaron nabierze smaku danie jest gotowe. Makaron przełóżcie na talerz i posypcie parmezanem według uznania.Proste, szybkie i smaczne!

środa, 29 października 2008

Chleb pszenno-żytni




Jakoś chlebowo u mnie się zrobiło. Proponuje następny smaczny chlebek. Tym razem na drożdżach suchych

Składniki :

1 opakowanie suchych drożdży
150 ml ciepłego mleka
250 g mąki żytniej typ 720
450 g mąki pszennej
30 g miękkiego masła
1 łyżeczka cukru
1 czubata łyżeczka soli
300 ml ciepłej wody

Przygotowanie:

Drożdże rozrobić w mleku. Następnie wszystkie składniki połączyć. Ciasto wyrabiać, aż będzie gładkie. Im dłużej wyrabiamy ciasto chlebowe tym lepiej!
Odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę pod przykryciem.
Kiedy ciasto już wyrośnie i wyraźnie podwoi swoją objętość, uderzam je pięścią. Kształtuje ponownie bochenek i odstawiam na 45 min.
Następnie bochenek kładziemy już na blachę posypaną mąką i przykrywamy ściereczką. Kiedy ciasto znowu podrośnie robimy na nim nacięcia.
Piekarnik nagrzewamy do 230 stopni i pieczemy chleb przez 10 minut w tej temperaturze, po czym zmniejszamy ją do 200 stopni i pieczemy przez kolejne 20-25 min.
Chlebek głucho brzmiący po opukaniu jest gotowy.
Po wyjęciu z piekarnika należy studzić go na kratce.
Smacznego!

Zupa z rydzów


Zupa z rydzów z pieczonymi warzywami.

Lubię chodzić po lesie w poszukiwaniu grzybów nawet jeśli nie znajdę ani jednego. Ważna jest cisza i zapachy. Taki leśny odpoczynek dla ciała i duszy.
Jest coś niezwykłego w tym wspólnym cichym poszukiwaniu, bez rozmowy. Ale nie będę się rozpisywać teraz na ten temat bo tu chodzi o zupę ;-)
Oczywiście nie znalazłam sama tych grzybów, chociaż w tym roku miałam wiele razy okazje do włóczenia się po lesie.

Składniki:

180 g rydzów
2 szalotki
1 średniej wielkości cebula
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka smaku grzybowego w proszku
pieprz
3 czubate łyżki gęstego jogurtu (ja użyłam greckiego)
1 litr wody
1 łyżka bułki tartej

3 średniej wielkości ziemniaki
1 marchewka średnia


Zagotować litr wody, w którym rozpuszczamy sól i smak grzybowy.
Rydze po oczyszczeniu kroimy jak nam to odpowiada – paski lub kostka. Szalotkę kroimy w wąskie talarki, a cebule w drobną kostkę. Na patelni na złoto smażymy na oliwie szalotki i cebulę. Dorzucamy rydze. Mieszamy wszystko i smażymy ok. 10 min. Na koniec posypujemy łyżką bułki tartej oraz delikatnie solimy i pieprzymy. Przerzucamy zawartość patelni do wrzącego wywaru i gotujemy ok. 10 min. Aby zebrać cały smak grzybów i szalotek przelewamy na patelnię kilka łyżek wywaru, podgrzewamy i następnie wlewamy z powrotem do garnka.
Zmniejszamy ogień pod zupą i w osobnym naczyniu mieszamy jogurt z odrobiną wywaru, a następnie łączymy jogurt z całością zupy.

Na patelni :

Pieczmy ziemniaki obrane i pokrojone w małą kostkę. Robimy to używając niewielkiej ilości oleju. Tak aby patelnia była w efekcie sucha, a ziemniaki piszczały jak w ognisku.
Marchew kroimy w drobne cienkie paski i robimy z nią to samo. Jeśli chodzi o marchewkę to pieczemy ją krócej. Chodzi o to aby wydobyć jej słodki smak.
Warzywa muszą wyglądać mniej więcej tak jak na zdjęciu.
Warzywa wsypujemy do zupy na koniec szybko podgrzane przed podaniem.
Myślę, że lepiej dodać jest bezpośrednio na talerze.
Smacznego! smak jesieni i pieczonek...

wtorek, 28 października 2008

Chleb żytni


Żeby żyć trzeba jeść ;-) Taki banał, ale to prawda. Dla mnie podstawa smaczny chleb, a jeśli jest domowy to z pewnością zostanie w całości zjedzony i nie pozostanie nawet okruszek.
To przepis na chleb, który ma nakarmić zgłodniałe brzuchy i sprawić przyjemność, bo przecież jedzenie to nie tylko utrzymywanie się przy życiu ale także przyjemność.

Przygotowanie zakwasu :

2 dni przed pieczeniem naszego chleba łączymy w słoiku kubek mąki żytniej (typ 720) i kubek ciepłej wody 1:1. Słoik zakręcamy i odstawimy w ciepłe miejsce. Ja trzymam taki słoik na kaloryferze. Wcześniej należy oczywiście wszystko dobrze wymieszać.
Następnego dnia zakwas należy dokarmić. Dokarmienie polega na dosypaniu kubka mąki żytniej i dolaniu kubka letniej wody. Wszystko ponownie dobrze wymieszać. Po wymieszaniu powinniśmy zobaczyć małe bąbelki powietrza na zakwasie. Przyznam się, że wymieszałam pierwszego dnia wszystko w mikserze. Wydawało mi się, że w ten sposób mikstura będzie bardziej napowietrzona i dokładniej wymieszana. Uważajcie na swój zakwas następnego dnia!!! To strasznie ciekawski „facet” lubi wyłazić ze słoika po dokarmieniu, dlatego słoik wstawiłam do miski i nie dokręcałam do końca, żeby nie straszył mnie w nocy ;-)
Następnego dnia zaczynamy korzystać z zakwasu po dokładnym wymieszaniu.

Zaczyn:

Wiem, że już Wam gorąco i nerwy Was ponoszą bo gdzie jest ten chleb :-)
Jeśli chcecie piec chleb bez drożdży to musicie uzbroić się w cierpliwość.
Tak właśnie wyglądają poszczególne etapy pieczenia :-)

Mój zaczyn w tym przypadku jest trochę uproszczony.
Nie czekam całej nocy, a jeśli zakwas jest młody czyli niezbyt mocny dodaję go trochę więcej.

250 g mąki żytniej ja użyłam typ 720
300 ml zakwasu

Wszystko wymieszać, aż powstanie zwarta gładka kula, jeśli używacie miksera nie powinno być problemu, a jeśli wyrabiacie takie ciasta ręcznie najlepiej zatrudnić męża, chłopaka, kochanka, myślę, że nawet sąsiad może dobrze wyrobić ciasto na chleb ;-)
Jeśli już sąsiad wyrobił nam zaczyn to przepraszamy go bo zaczyn musi teraz bo przykryciem w ciepłym miejscu czekać ok. 3 godzin. Zapraszamy sąsiada na kawę do czasu wyrabiania właściwego ciasta.

Ciasto właściwe:

To nie jest tak jak w kawiarni, że reszty nie trzeba ;-) przeciwnie tu trzeba bo reszta składników utworzy chleb. W tym miejscu należy ponownie wyręczyć się sąsiadem ;-)

łyżeczka soli typ 720
150 g mąki żytniej
150 g mąki pszennej
300 ml ciepłej wody
wcześniej przygotowany zaczyn

Wszystko wymieszać. Zagniatać ciasto, aż będzie gładkie i dobrze napowietrzone.
Odstawić na 1 ½ godziny w ciepłe miejsce.
Nasmarować foremkę oliwą lub olejem. Przełożyć ciasto rozciągając je.
Odstawić na kolejne ½ godziny w ciepłe miejsce (najmniej pół godziny)
Dobrze nagrzać piekarnik.
Chlebek można pospać na wierzchu mąką. Piec w temperaturze 200 stopni przez 50 minut.
Smacznego :-)

poniedziałek, 27 października 2008

Zupa Crécy


Zupa Crécy (czyt. kresi)

przepis wg. Encyklopedii Kulinarnej - Larousse

Składniki:

1 litr bulionu wołowego lub wywaru drobiowego (ja użyłam bulionu cielęcego)
500 g marchewki
1 duża cebula
80 g masła
1 szczypta soli
½ łyżeczki cukru
100 g ryżu (ja użyłam płatków ryżowych)

Przygotowanie:

Przygotować bulion. Obrać marchewkę i cebulę, pokroić w cienki plasterki, po czym dusić powoli w rondlu (ok. 20 min) z 50 g masła, solą i cukrem. Kiedy będą miękkie, wlać 0,8 l wcześniej przygotowanego bulionu, zagotować (w oryginalnej wersji w tym momencie należy wsypać powoli ryż, mieszając jednocześnie drewnianą łyżką, a następnie gotować pod przykryciem 20 min. na bardzo wolnym ogniu). Ja gotowałam na bardzo wolnym ogniu przez ok. 15 min po czym dodałam płatki ryżowe i gotowałam jeszcze przez 5 min. Po ugotowaniu całość zmiksować, a następnie przetrzeć przez gęsty cedzak lub sitko. Rozrzedzić pozostałą częścią bulionu, podgrzać i dodać odłożone masło.
Gotową zupę Crécy podałam z obsmażonymi na maśle grzankami.
Smacznego :-)

niedziela, 26 października 2008

Piekarnia Mojego Taty


Jest jedno bardzo ważne miasto w Polsce, a dla mnie chyba najważniejsze.
Odwiedzam je i tęsknie za nim kiedy mnie tam nie ma.
Czy znam je dobrze? myślę, że poznaje za każdym razem od nowa i odkrywam dla siebie kolejne jego części.
Można powiedzieć, że jest w tym mieście jeszcze jedno miasto. To krakowski Kazimierz ze swoją bogatą historią, który od paru lat przeżywa swój renesans. I chociaż tak wiele się tam dzieje, cały czas spotykam na swojej drodze osoby, które nigdy tam nie były, ponieważ nie lubią zbaczać ze swoich utartych ścieżek po Krakowie.
Ja oczywiście też mam swoje szlaki w tym mieście, ale Kazimierz odwiedzam zawsze i to z wielu powodów np. spacer do synagogi. Mury tej najstarszej w Polsce zachowanej bożnicy są symbolem obecności Żydów w naszej tysiącletniej historii. Stara synagoga jest taką samą cząstką dawnego Krakowa jak Sukiennice, Barbakan, czy Brama Floriańska. W tej synagodze w 1794 roku wygłosił przemówienie Tadeusz Kościuszko, oświadczając, że „niczego tak nie pragnie dla siebie, obchodzi go jeno opłakany stan ojczyzny i uszczęśliwienie wszystkich jej mieszkańców, do których i Żydów zalicza”.
Wiosnę Ludów 1848 roku witał tu z radością, ze swoimi współwyznawcami rabin Beer Meisels. Kraków nazywany bywa drugim Rzymem, a żydowski Kazimierz Małą Jerozolimą. Beer Meisels, który był rabinem, ale również bankierem ma w Krakowie swoją ulicę. Ulica ta nosi jego nazwisko od 1912 roku.
Tu gdzie tyle historii, galerii, sklepów, muzeów właśnie ulica Meiselsa, kryje kolejną niespodziankę. Tu właśnie znajduje się miejsce, które już z daleka pachnie chlebem. „Piekarnia Mojego Taty” bo o niej właśnie mowa, pasuje tu idealnie. Tak jak Meisels był nie tylko rabinem, ale również bankierem tak i jej właściciel jest dobrym biznesmenem, szefem i co najważniejsze zna się na chlebie.
Takiego pieczywa nigdzie nie znajdziecie. Smak i zapach to nie tylko receptury, które są tajemnicą firmy, ale również stary piec, którego zdjęcie możecie zobaczyć w sklepie obok piekarni. Piec, który został postawiony w 1914 roku i składa się między innymi z tzw. rurek Perkinsa wykonanych z wysoko gatunkowej stali ciągnionej bez szwu i wypełnionych wodą destylowaną. Działanie systemu grzewczego polega na wytworzeniu pary, w której piecze się chleb. Właściciel piekarni Pan Wojtek Smętek z pasją opowiada o piekarni i jej funkcjonowaniu. Niestety internet nie jest jeszcze na tyle zaawansowany, żeby można było poczuć smak i zapach chleba pieczonego tradycyjnie czyli bez polepszaczy, ale mam nadzieję, że dzięki temu odwiedzicie Piekarnię Mojego Taty.
Warto jeszcze wspomnieć, że przy odrobinie szczęścia spotkacie tu artystów Piwnicy pod Baranami i wiele innych krakowskich znamienitości. Nad całą piekarnią czuwa dobry duch, który tak jak zakwas pomaga wyrastać chlebowi, tak on pomógł powstać tej piekarni. Ten dobry anioł Piekarni Mojego Taty to ojciec :-) właściciela piekarni, który z zawodu był piekarzem, jakiego teraz z lupą szukać. Cóż nowe pokolenie piekarzy to fachowcy od polepszaczy, ale na szczęście nie w tym miejscu. Przyjedźcie, kupcie, chleb i smakujcie...naprawdę warto.



Do piekarni będę jeszcze wracać....

*w tekście zostały wykorzystane fragmenty ksiązki „Pępek świata nazywa się Kraków”

piątek, 24 października 2008

Challah (chałka)

Składniki:

600 g mąki
225 ml cieplej wody
1 paczka suszonych
35 g miodu
5 łyżek oleju
2 jajka
1/2 łyżeczki soli
jajko do posmarowania

Przygotowanie :

Wszystkie składniki wymieszać, aż ciasto się napowietrzy i będzie gładkie.
Ciasto odstawić na godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto ugniatamy i dzielimy na 4 równe części.
Z czterech części zaplatamy warkocz. W momencie, w którym nie można już w dokładny sposób zaplatać warkocza należy przyciąć końce i podwinąć, a z resztek ciasta uformować tym razem 3 wałeczki, z których powtórnie zrobimy warkocz. Mały warkocz układamy na dużym (na środku)
Odstawiamy tak wyrobione ponownie na godzinę.
Po godzinie smarujemy chałkę rozrobionym jajkiem.
Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni i wkładamy do niego ciasto.
Pieczemy 35-40 minut. (piekę w piekarniku elektrycznym ).
Chałka w którą stukamy po upieczeniu i która wydaje głuchy odgłos jest gotowa.
Smacznego!!!



Knedle ze śliwkami



Zawsze mówię, że to kluski, po których można utonąć, ale za to dobre obciążniki ;-)
mniam! mniam!

Składniki ciasta :

750 g ziemniaków
250 g mąki
jajko
sól

Nadzienie :
½ kg śliwek bez pestek
3 łyżki cukru

Ziemniaki umyć i ugotować w mundurkach. Po ugotowaniu obrać i przecisnąć przez praskę. Dodać resztę składników i zagnieść ciasto.
Z ciasta formować wałek o średnicy 4 cm i kroić na małe kawałki, z których robimy placki, do których wkładamy połówki śliwek i posypujemy cukrem po czym zamykamy tak aby powstały kulki.
Knedle wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy aż wypłyną.
Ja podaję je z masełkiem, które rozpuszczam na patelni z cukrem i cynamonem.
Smacznego :-)

czwartek, 23 października 2008

Omlet z serem

Dobrze jest zjeść pyszne śniadanie.
Z łóżka zawsze szybko wyciąga mnie myśl o cieplutkim i delikatny omlecie, popitym sokiem pomarańczowym lub poranną kawą. Najbardziej w tym śniadaniu cenię delikatność oraz lekkość.
Dobrze jest zacząć smacznie dzień może po to, żeby później szybko wybiec z domu, a może po to, żeby zobaczyć jak pasek od szlafroka ciągnie się za nami z powrotem do łóżka ;-)


Składniki :

5 średniej wielkości jajek
sól
pieprz
ser o wyrazistym smaku np. cheddar lub ementaler
łyżka masła
2 łyżki oliwy z oliwek

Przygotowanie:
Jajka wbić do miski, ubijać kilka minut trzepaczką tak aby masa stała się jednolita, a na powierzchni pojawiły się liczne bąbelki powietrza. Masa w ten sposób zwiększy trochę swoją objętość.
Następnie doprawić solą i pieprzem do smaku.
Na patelni rozgrzać oliwę i masło, wlać roztrzepane jajka i smażyć na dużym ogniu (ja używam płyty elektrycznej).
Pilnować żeby brzegi omletu nie przywarły do patelni. Smażyć aż na powierzchni omletu zostanie bardzo cienka warstwa nie ściętych jajek. Na tarce o grubych oczkach zetrzeć ser na ściętą masę, a następnie omlet delikatnie zsunąć na duży talerz składając go na pół.
Omlet po przekrojeniu w środku powinien zawierać rozpuszczony ser i być lekko wilgotny.
Smacznego :-)

niedziela, 19 października 2008

Barszcz biały na kurkach

Teraz czas na pochwałę mojej Mamy, która robi przepyszny barszcz biały na kurkach.
Rozpływam się nad tą zupą. Kiedy Mama częstuje zupką jestem w siódmym niebie. Obiecuje sobie, że w końcu muszę ukraść ten przepis. Boję się jednak, że tylko moja Mama potrafi wyczarować takie smaki.
Ta zupka to stary rodzinny przepis, który pochodzi od mojej prababci.
Pycha, niebo w gębie, smaki odpowiednio wyważone.
Maleńkie kurki, posmak żurku ale to nie jest żurek.
Mniam!

Drożdżówki z makiem

Zawsze uwielbiałam świeże drożdżówki, szczególnie wtedy kiedy wychodziłam z domu bez śniadania i wiedziałam, że są takie miejsca gdzie można liczyć na jeszcze ciepłą, smaczną drożdżówkę do kawy. Chociaż kupowałam zazwyczaj te z dużą ilością sera i kruszonki albo marmoladą to blog „Moje wypieki” zachęcił mnie do przygotowania drożdżówek z makiem.
Ja troszkę przepis zmodyfikowałam bo przecież jestem leniwa ;-) i np. nie kręciłam maku ;-)


Składniki ciasta :

75 g margaryny lub masła
250 ml mleka
25 g świeżych drożdży (lub o połowę mniej suszonych)
szczypta soli
70 g cukru
500 g mąki pszennej

Przygotowanie:

Mleko podgrzać, ale uważać, żeby nie doprowadzić do wrzenia. Margarynę rozpuścić w mleku, a następnie rozpuścić w nim drożdże. Wszystkie składniki połączyć i wyrobić na gładkie ciasto.
Ciasto odstawić na 1,5 godziny do wyrośnięcia.

Nadzienie:

Ze względu na lenistwo użyłam masy makowej z puszki.

250 g masy makowej
40 g cukru
50 g rodzynek
25 g orzechów włoskich (zmieliłam w młynku ręcznym)
1 łyżka miodu
olejek migdałowy do smaku (użyłam likieru migdałowego)
szczypta cynamonu
ok. 1 ½ łyżki skórki pomarańczowej kandyzowanej
1 łyżka miękkiego masła

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać.

Kiedy ciasto wyrośnie ugnieść dobrze i rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30 x 50 cm. Masę rozprowadzić na całej powierzchni ciasta, a następnie zwinąć.
Ciasto ciąć na kawałki o grubości od 2-3 cm. W każdym kawałku zrobić wzdłuż wgłębienie trzonkiem drewnianej łyżki.
Tak pocięte ciasto układać na blaszce i zostawić do wyrośnięcia na 10-15 min. Kiedy ciasto podrośnie posmarować glazurą z jajka i piec w rozgrzanym piekarniku w temp. 220 stopni przez 10 min.Studzić na kratce, a później już tylko zajadać ;-) Można upieczone drożdżówki posmarować lukrem.

Makrela w orzechach


Makrela pyszna chociaż tłusta ryba. Niestety nie wszędzie można ją dostać nad czym bardzo ubolewam (mam na myśli świeżą). Sposobów na rybkę jest dużo. Ja podałam makrelę w orzechowej panierce i nadziałam ją serem feta.


Składniki:

świeża makrela (w tym wypadku 2)
80 g orzechów włoskich
1 jajko
4 łyżki mąki
1 cytryna
2 czubate łyżki sera feta

Przygotowanie:

Orzechy zmielić i wysypać w dużym płaskim naczyniu, wymieszać ze szczyptą soli.
Rybę skropić sokiem z cytryny i pozostawić na 10 minut.
Przed smażeniem rybę faszerować serem feta, dzięki temu brzuszek powinien się ładnie zamknąć. Później maczać w jajku i delikatnie oprószyć mąką ( ja zrobiłam to za pomocą sitka), następnie panierować w orzechach (można sobie powtórnie pomóc jajkiem) i smażyć.
Na koniec wrzucam na patelnię trochę masełka. Smażyłam przewracając po ok. 10 minut z każdej strony.

Rybę podawać z cytrynką i kwaśno pikantną sałatką. Ja podałam również pieczone ziemniaki.
Smacznego!!!

Tyniec



Z resztą ja wyjaśniać niczego nie muszę ;-) bo najlepiej zrobił to Ojciec Leon Knabit między innymi w wywiadzie z Katarzyną Jarzembowską:
http://www.przk.pl/drukarnia.php?id_art=14167 Zapraszam do lektury!

Tyniec , konfitura i Ojciec Leon


Dzisiaj o miejscu, które podąża za nowoczesnym katolikiem.
Dla wielu miejsce „kontrowersyjne”, ale chyba głównie dla tych, którzy nie chcą zrozumieć niektórych spraw i przyjmują wygodną pozycję krytyka wszystkiego i wszystkich. W końcu krytykować jest łatwiej niż mówić o plusach. Tym „kontrowersyjnym” miejscem jest Opactwo Benedyktynów w Tyńcu, w którym mnisi w sposób idealny realizują wiekową maksymę „ora et labora” (módl się i pracuj).
Pięknie położone. Miejsce, które bardzo lubimy odwiedzać. Tam jest wszystko ;-) (Kościół, kawiarnia, restauracja i sklep).
To miejsce, które pozwala się wyciszyć, to miejsce które również pozwala smakować.
Oczywiście najważniejszy jest pokarm dla ducha, bo ten nie nakarmiony nie pozwala człowiekowi pozbierać myśli i żyć spokojnie.
Dlatego w Tyńcu można pomyśleć w ciszy, przeżyć rekolekcje z Ojcem Leonem i nie tylko. Posiedzieć w promieniach słońca na dziedzińcu.Ojciec Leon, którego większość z nas zna z telewizji z takich programów jak „Ojciec Leon zaprasza” czy „Credo” jest z pewnością osobowością, która przyciąga ale w Tyńcu nie tylko o to chodzi. Pojedźcie tam koniecznie, żeby się wyciszyć, pomyśleć z dystansem o swoich problemach, a na koniec kiedy duch będzie już syty, nakarmcie swój żołądek. Benedyktyńskie specjały słynne są od wieków, sięgnijcie do receptur mnichów na konfitury, nalewki ale także wędliny i inne przetwory. Spróbujcie ziołowych herbat i koniecznie kiedy już zabierzecie ze sobą coś smacznego do domu nie zapominajcie o duchu.





sobota, 18 października 2008

Kopytka bazyliowe

Kopytka bazyliowe

Wnuki mają to do siebie, że bardzo często unowocześniają to co robili ich dziadkowie. Na podstawie przepisu Babci Jasi na kopytka stworzyliśmy swoje smakowe, które można przygotować i jeść jako samodzielne danie.
Ja skorzystałam z tego, że robie tradycyjne kopytka i podzieliłam ciasto na dwie części.
Z jednej części powstały kopytka Babci, a do drugiej dodałam ok. 20 listków bazylii (ilość zależna jest od ich wielkości), które należy zmiksować razem z dwoma łyżkami oliwy z oliwek i wmieszać w ciasto. Później kształtować i gotować jak tradycyjne kopytka.

Kopytka


Kopytka Babci Jasi

Były już przepisy, przy okazji których wspominałam o kopytkach. Przyszedł czas na te właśnie kluski, a poza tym dotarła do mnie prośba o podanie przepisu. Z nam kilka wersji, które jak to zwykle przy tradycyjnych daniach różnią się drobnymi szczegółami. Ja postanowiłam tym razem zamieścić przepis Babci mojego męża, bo przecież nie ma jak u Babci. Zawsze można zjeść coś smacznego! Poza tym Dziadkowie mają chyba tą cudowną cechę, że kiedy jeden przestanie już proponować następne smakołyki zaczyna drugi. Tak też jest w tym przypadku, Dziadziuś karmi wszystkich do upadłego ;-)
To naprawdę kochane i niezwykłe osoby ; -)


Składniki :
1 kg ziemniaków
300 g mąki pszennej
1 żółtko
szczypta soli

Ziemniaki ugotować, wystudzić i przecisnąć przez praskę. Do ziemniaków dodać mąkę, żółtko i sól. Wyrobić ciasto, aż będzie gładkie.
Ciasto podzielić na cztery części i następnie formować z niego wałki o średnicy ok. 3 cm.
Kopytka wielkości ok. 2 cm ciąć pod kątem nożem maczanym w zimnej wodzie (ciasto nie będzie się lepić do noża).
Gotować w osolonej wodzie aż wypłyną.

Smacznego!
Posted by Picasa

czwartek, 16 października 2008


Czy zanim tu dotarłeś, odwiedziłeś stronę Poskiej Akcji Humanitarnej?
www.pajacyk.pl
Może każdego dnia przechodzisz koło kogoś kto jest głodny....

piątek, 10 października 2008

Powidła śliwkowe



Powidła śliwkowe mojego Łasucha

Składniki:

4 kg dojrzałych Łasuchowych śliwek
Cukier – według uznania, wszystko zależy od tego na jakie trafimy śliwki. Jeśli są bardzo kwaśne z pewnością trzeba będzie słodzić. My wolimy kwaskowate, poza tym takie bardziej smakują nam zimą np. w drożdżowym zawijasie.

Powidła ze śliwek najlepiej jest smażyć z końcem września lub początkiem października, wtedy śliwki są słodsze i nie wymagają solidnego słodzenia.
Śliwki należy umyć i pozbawić pestek oraz eksmitować ewentualnych mieszkańców, nawet jeśli będzie się to wiązało z opuszczeniem wygodnego lokum przez całe rodziny z dziećmi ;-)
Wrzucić do garnka i podlać dwiema szklankami wody. Następnie gotować najpierw przez ok. godzinę na średnim (tak aby śliwki zaczęły się rozpadać), a później na wolnym ogniu.
Tu musimy uzbroić się w cierpliwość bo smażenie powideł zajmie nam najmniej 2 dni. Nasze smażyliśmy przez 3 dni (przepraszam Łasuch smażył) po około 2-3 godzin dziennie. Powidła smaży się tak długo aby zgęstniały. W trakcie smażenia powidła muszą być co jakiś czas mieszane, żeby się nie przypaliły. Ważne jest też wolne nagrzewanie garnka następnego dnia.
Tak przygotowane powidła na pewno będą nam smakować w zimowe dni np. na świeżym domowym chlebie albo w dobrym cieście.

Posted by Picasa

Puszyste racuchy z jabłkami


Urocza siwa Pani i miły starszy Pan, a do tego kilka drzewek z jabłkami, które smakują cudownie. To obrazek nie z filmu, ale z życia wzięty. Uroczą starszą Panią jest siostra mojej Babci, która wspólnie z mężem część roku spędza w swoim domku za miastem. Z tej działki właśnie przyjechały do minie pyszne kwaskowate jesienne jabłuszka, które znalazły się w racuchach i nie tylko ;-)


Puszyste racuchy z jabłkami

Składniki:
3 jajka
250 g mąki
5 g soli kuchennej
0,25 l mleka
1 łyżeczka oleju
4 średniej wielkości jabłka


Jajka rozbić oddzielając białka od żółtek.
Mąkę przesiać i wsypać do miski. Dodać żółtka, sól, olej i mleko. Dobrze wymieszać na gładkie ciasto.
Ciasto odstawić na 20 min.
Jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Białka ubić na sztywną pianę i dodać do ciasta tuż przed smażeniem (delikatnie wmieszać).
Smażyć, aż racuchy będą rumiane.
Smacznego!
Uwaga! Jabłka oczywiście też wmieszać w ciasto ;-)

środa, 8 października 2008

Ciasteczka migdałowe



Paczka migdałów leżała spokojnie w kuchni. Niby nic, a jednak każdego dnia ginęły z niej migdały. Kto mógł je zjeść? Kiedy usłyszałam hałas i szelest worka, zobaczyłam Łasucha, który pozbawia mnie zapasów. Przegoniłam go z kuchni i schowałam, żeby następnego dnia zrobić ciastka migdałowe rodem z Włoch :-)
Tak! to nie bajka, to prawda! Łasuch istnieje naprawdę. Przekonałam się, że najmniejsze Łasuszki lubią migdałowe ciasteczka tak jak ten dorosły.

Mam nadzieje, że Waszej rodzinie również zasmakują.

Składniki :

340 g migdałów
2 jajka
200 g drobnego cukru kryształ ( ja przetarłam cukier przez sitko)
100 g cukru pudru do obtoczenia
½ łyżki kakao
1 ½ łyżki olejku migdałowego, ja dodałam portugalskiego likieru migdałowego *
powidła śliwkowe mojego Łasucha


Przygotowanie:

Migdały namoczyć we wrzątku i obrać z skórki. Ja nie obierałam, ale można też kupić obrane.
Migdały zmieliłam tak, że powstała z nich migdałowa mąka.
Wymieszałam migdały z cukrem i kakao. Dodałam jajka oraz likier, a następnie wszystko zmiksowałam. Tak powstała masa, z której zrobiłam ciastka.
Z przepisu powinno wyjść ok. 30 ciastek, ale u mnie różnie bywa i jeśli nie lepię małych kulek (czyli ok. 3-4 cm) ciastek wychodzi mniej.
Piekarnik należy wcześniej nagrzać do 180 stopni, a blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Formujemy kulki, a w nich robimy dziurkę palcem (uwaga nie na wylot, raczej taką jak w klusce śląskiej). Ciastka pieczemy 10 minut w dolnej części piekarnika, po czym przekładamy na środek piekarnika i pieczemy następne 5 minut.
Podczas pieczenia podgrzewam powidła śliwkowe w rondelku, ale tak na prawdę może być jakiś kwaskowy dżem np. porzeczkowy.
Po upieczeniu ciastka studzimy najpierw kilka minut na blasze, a później na siatce. Na koniec w wypełniamy dziurki delikatnie podgrzanymi powidłami.

Smacznego!

Idę szukać Łasucha ;-)

Uwaga! *

Z informacji pochodzących od czytelników :-) odnośnie olejku migdałowego wystarczy tylko kilka kropel. Jeśli pieczecie ciastka używając likieru migdałowego proporcje zostają takie jak w przepisie.Należy uważać również na piekarnik gazowy ja piekę w elektrycznym z termoobiegiem.

Posted by Picasa

Belvedere



Słodycze, które są czymś więcej niż tylko słodyczami.

Jeśli nie można zjeść wszystkiego to można przynajmniej oglądać, podziwiać i marzyć o zjedzeniu. Nie lubię cukierni, które sprzedają lukrowane kolorowe słodkości jedynie o smaku cukru czyli bez „smaku”. Takie słodycze przypominają kolorowe małe jajeczka wielkanocne z cukru, które jako dziecko usiłowałam podgryzać, i o których zawsze moja mama mówi, że „tego się nie je bo to jest tyko do ozdoby”. Są jednak cukiernie, które potrafią mnie oczarować, wszystko wygląda ale i smakuje, taki Disneyland dla podniebienia i oczu.
Jedną z tych cukierni jest „Belvedere” w Zakopanem, a właściwie Sklep „Rozmaitości Belvedere”.
Wszystko co znajdziemy za cukiernianą szybą jest zdecydowanie do zjedzenia, a nie do ozdoby.
Kiedy będziecie w mieście, które tak bardzo kocham zróbcie miejsce również dla małych torcików z „Belvedere”. Wybrałam torcik tiramisu bo czuje słabość do włoskich smaków ;-)

Polecam :-)



Sklep „Rozmaitości Belvedere”
ul. Tetmajera 7c34-500 Zakopane
Posted by Picasa

Naleśniki z jeżynami



Dzisiaj coś dla wielbicieli naleśników.

To prosty szybki obiad, deser lub inny posiłek jeśli tylko mamy takie marzenie.
U nas wyjątkowo naleśniki pojawiły się na kolacji.
Mieliśmy ochotę na coś słodkiego, a poza tym jest ktoś kto długo czekał na ten przepis. Z tego co wiem to nawet nie jeden Ktoś, ale cała rodzina Ktosiów, którzy mogliby je jeść o każdej porze. Może z tym prostym przepisem będą częściej podjadać naleśniki.
Farsz pozostawiam tym razem Waszej wyobraźni.
Ja miałam koszyczek jeżyn, które bardzo lubię i postanowiłam je wykorzystać.

Ciasto (na 4 naleśniki o średnicy ok. 25 cm)

200 g mąki pszennej
300 ml mleka
1 jajko
3 płaskie łyżki cukru
½ łyżeczki proszku do pieczenia lub sody
olej do smażenia

W tej wersji jeżyny i cukier puder do posypania.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki połączyć. Wyrobić ciasto, musi być lejące.
Na patelni rozgrzać niewielką ilość oleju i smażyć naleśniki przewracając je wtedy kiedy będą rumiane.
Ja nalewam ciasto na patelnie chochlą – tak wygodniej :-)

Serdecznie pozdrawiam i życzę smacznego!
Posted by Picasa

piątek, 3 października 2008

Chleb pszenno-żytni ze słonecznikiem



Tym razem prezentuję kolejny szybki chlebek i chociaż obiecałam, że będzie przepis na naleśniki, to muszę napisać o tym pieczywie.
To następna wersja bardzo łatwego chleba, ale już nie tak skromna jak poprzedni przepis. Jego tajemnicą, jak przy większości chlebków, jest dokładne wyrabianie i długie wyrastanie ciasta. Sposób na domowy chleb ze słonecznikiem.
Zaczynamy!


Składniki:
500 g mąki pszennej
150 g mąki żytniej
400 ml wody
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru
2 łyżki oliwy
1 opakowanie drożdży instant
½ szklanki ziaren słonecznika


Przygotowanie:

Wszystkie składniki łączymy poza ziarnami słonecznika.
Wyrabiamy dokładnie ciasto i odstawiamy do wyrośnięcia na 30 minut.
Kiedy ciasto podrośnie, łączymy je ze słonecznikiem i odstawiamy na 40 minut.
Formę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy na nią ciasto uformowane w bochenek. Ciasto zostawiamy kolejny raz do wyrośnięcia na 40 minut.
Chociaż wydaje się to bardzo pracochłonne to zapewniam, że wcale takie nie jest.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Chlebek pieczemy 45 minut.
Po upieczeniu wyciągamy do wystygnięcia i zawijamy w płócienną ściereczkę.
Polecam! Chleb rośnie gigantyczny :-)
Website counter
Blog jest mojego autorstwa i podlega prawu autorskiemu.

USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.