środa, 25 marca 2009

Tagliatelle z bobem

Obiad kolorowy i smaczny czyli to co bardzo lubię.
Nie będę pisać za dużo, jeśli macie ochotę spróbujcie :-)
Nam bardzo smakował.


Składniki (porcja dla dwojga):

ok. 10 małych pieczarek, obranych i pokrojonych na 2 lub 3 części
1 ½ filiżanki bobu
1 średniej wielkości marchewka
pieprz i sól do smaku
oliwa do smażenia
ok. 350 g makaronu tagliatelle ze szpinakiem


Przygotowanie:

Pieczarki podsmażyć na oliwie z oliwek, bób ugotować al dente ok. 5-7 minut i następnie obrać (należy uważać, żeby nie był rozgotowany). Marchewkę obrać i pokroić na cienkie długie plastry, po czym dusić pod przykryciem razem z pieczarkami, aż zmięknie. Warzywa doprawić pieprzem i solą.
Ugotować makaron i dodać do pieczarek i marchewki, dodać bób i wymieszać.
Doprawić i zajadać.
Smacznego :-)

wtorek, 24 marca 2009

Omlet z pomidorami

Omlet ze świeżymi pomidorami

Zastanawiałam się co przygotować w ramach akcji „Jajka po prostu!” organizowanej na Durszlaku przez Olę Cruz. Dzisiejszy poranek przyniósł mi odpowiedź :-) Gdy się przebudziłam, za oknem znów padał deszcz ze śniegiem i wtedy zamarzyłam o ciepłym, lekkim i puszystym omlecie ze świeżymi warzywami. I tak oto powstało dzisiejsze śniadanko :-)


Składniki na omlet dla 2 osób:

5 średnich jajek
5 średnich aromatycznych pomidorów (ja użyłam śliwkowych)
150 ml mleka
łyżka masła lub oliwy do smażenia
sól i pieprz do smaku


Przygotowanie:
Ja z uwagi na moje poranne lenistwo ;-) przygotowywałam mój omlet w mikserze.
Jajka wbić do miski i dodać do nich mleko, a także odrobinę soli i pieprzu. Następne ubijać kilka minut tak aby masa stała się jednolita i lekko się spieniła.
Na patelni rozgrzać masło i przelać na nią masę jajeczną. Omlet smażyć na dużym ogniu, cały czas podważając brzegi tak aby nie ścięte jajka przelewały się na boki omletu, a całość się nie przypaliła. Pomidory pokroić w drobną kostkę – można je uprzednio sparzyć i obrać ze skórki ale komu chciałoby się to robić o ósmej rano ;-) Gdy jajka na powierzchni naszego omletu będą ścięte, na jedną połowę przekładamy pokrojone pomidory i ponownie doprawiamy solą oraz pieprzem. Tak przygotowany omlet zsuwamy z patelni (zaczynamy od części, na której są pomidory) na duży talerz składając do na pół. Gotowe :-)

Smacznego :-)
Konkurs z nagrodami na proste danie z jajek

poniedziałek, 23 marca 2009

Zapiekane jajeczko


Coś zaburczało, coś zahuczało, coś się przelało...
Nagle poderwało się do góry, wbiegło do kuchni, rozejrzało się niecierpliwie, podrapało się po głowie. To był głód – mój prywatny, wielki głód. Głód, który ujrzał jak ziemniak w mundurku razem z jajkiem przygotowują dla mnie kolację. Ich romans kwitł, a między nimi mógł stanąć jedynie parmezan. Do wszystkiego mogła dorzucić coś pietruszka, ale masło z oliwą rozpłynęły się nad wszystkim i tak w gorącej temperaturze upiekła się moja kolacja.
Z inspiracji blogów wielu i mojego olbrzymiego „Głoda” zapraszam na jajeczko.
Może ktoś zechce w okolicy Wielkanocy zjeść takie zamiast tradycyjnego :-)





Składniki na jedną porcję:

1 duży ziemniak ugotowany w mundurku
1 jajko
1 łyżka tartego parmezanu
pietruszka suszona do ozdoby
pieprz i sól do smaku
oliwa z oliwek do wysmarowania miseczki
½ łyżeczki masła


Przygotowanie:

Ugotowanego ziemniaczka obieramy i kroimy w grube plastry. Małą żaroodporną miseczkę smarujemy oliwą z oliwek. Do miski wkładamy plaster ziemniaczka (można go ugnieść w środku), posypujemy parmezanem, kładziemy następny plaster ziemniaka i znów posypujemy pieprzem, wybijamy na górę jajko i posypujemy pietruszką i kładziemy na nie masło.
Miseczkę wstawiamy do piekarnika i pieczemy, aż zsiądzie się nasze jajeczko :-)
Smacznego!

Muffiny rabarbarowe



Muffiny rabarbarowe


Ponieważ połowa rodzinny przed świętami się odchudza i nie wszyscy chcą ze mną podjadać coś słodkiego, a miałam gości na niedzielnym obiedzie, postanowiłam zrobić muffiny. Zazwyczaj po obiedzie okazuje się, że jednak mamy ochotę, żeby przy filiżance kawy znalazł się jakiś słodki drobiazg.


Składniki:

ok. 400 g rabarbaru
135 g cukru
1 łyżka proszku do pieczenia
2 jajka
300 g mąki
250 ml mleka
6 łyżek oleju słonecznikowego


Przygotowanie:

Wszystkie składniki poza rabarbarem wrzucam do miksera i miksuję ok. 3 minut.
Do ciasta dodaję obrany ze skórki i pokrojony w drobną kostkę rabarbar i mieszam.
Ciasto przelewam do formy do muffinek i piekę w temperaturze 200 stopni przez 20 minut.
Szybko i smacznie :-) Pozdrawiam CF

Krem cytrynowy i nieśmiertelne polskie komedie :-)

Muszę przyznać, że często zdarza mi się wracać do starych dobrychpolskich komedii. Tym razem trafiło na "Nie lubię poniedziałku". W końcu czy ktoś lubi poniedziałki?

Pozdrawiam i życzę udanego gotowania w nadchodzącym tygodniu :-)

piątek, 20 marca 2009

Pudding z rabarbarem

Szybki deser wynalazek. Jak szybko powstaje, tak szybko znika, a jak znika to już myślę o tym żeby zrobić sobie kolejny kubek. Idealny dla wszystkich. Tym razem powstał z zagranicznego ;-) rabarbaru ale już za chwilę będzie go można zrobić z naszego krajowego.
Można go jeść na zimno, ja jednak tym razem jem deserek na ciepło, bo wystarczy mi to, że w dalszym ciągu jest zimno za oknem.


Składniki:

100 g rabarbaru obranego i pokrojonego w kostkę
1 ½ łyżki cukru (płaskiej)
4 łyżki płatków ryżowych
200 ml wody


Przygotowanie:

Obrany i pokrojony w kostkę rabarbar zalać wodą i rozgotować. Następnie dodać cukier i płatki ryżowe. Wszystko powinno się gotować, aż z płatków zrobi się papka :-)
Należy uważać, żeby wszystko się nie przypaliło ponieważ deser ten przygotowuje się błyskawicznie na dużym „ogniu”.
Smacznego :-)

czwartek, 19 marca 2009

Info :-)

Uprzejmie informuje wszystkich odwiedzających PiknikExpress, że Piknikowi zachciało się zmian, co widać gołym okiem :-) Niestety nie wiadomo czym są one spowodowane. Być może CafePodróż ma za dużo kawy w dzbanku, a może to tęsknota za wiosną. Jest też jeszcze jedna możliwość, kosmici ;-) którzy przejęli władzę nad autorką :-)

Pozdrawiam gorąco,
CafePodróż


Ciasto z warzywami

Ciasto z warzywami na ciepło.

Jest to ciasto, właściwie tarta, które podałam na obiad. Jest bardzo sycące ze względu na dużą ilość składników.


Składniki:

300 g mąki
100 g masła
4 łyżki wody (można dać więcej jeśli ciasto się nie łączy)
1 łyżeczka soli
1 filiżanka liści szpinaku
1 ½ szklanki liści szpinaku
1 filiżanka makaronu kwadraty małe
filiżanka pomidorków w oleju
½ papryki czerwonej
1 cebula
5 średniej wielkości pieczarek
2 średnie marchewki
pieprz, sól, ostra papryka do smaku
Przygotowanie :

Pieczarki myjemy, obieramy, kroimy na pół i podsmażamy na patelni, po chwili dodajemy cebulę krojoną raczej w większe piórka. Obieramy marchew i kroimy w grube talarki i dodajemy do cebulki i pieczarek. Wszystko dusimy do momentu, kiedy marchew trochę zmięknie.

Ciasto:
Mąkę, masło, sól i wodę łączymy wyrabiamy ciasto. Masło musi być miękkie. Ciasto dzielimy po wyrobieniu na dwie części (jedna większa od drugiej). Większą część cieniutko rozwałkowujemy na prostokąt, na jego połowie rozkładamy liście szpinaku (filiżanka), po czym składamy je w kwadrat i ponownie rozwałkowujemy. Później tak samo rozwałkowujemy drugą część ciasta. Ciasto zwijamy z folią i wsadzamy na 30 minut do lodówki.

Gotujemy makaron, paprykę kroimy w paseczki, kroimy pomidorki.
Ugotowany makaron odlewamy i razem z papryką i pomidorkami dodajemy do składników na patelni, mieszamy i doprawiamy pieprzem. Dodajemy resztę składników – poza szpinakiem!

Ciasto wyciągamy z lodówki. Układamy w formie do tarty, na dno mniejszą część. Na ciasto wkładamy zawartość patelni, a na górze wszystkich składników układamy liście szpinaku.

Na wszystko kładziemy większy płat ciasta i zawijamy w miarę możliwości jak prześcieradło na łóżku ;-)

Nagrzewamy piekarnik do 210 stopni. Wsadzamy ciasto do pieca i pieczemy w tej temperaturze ok. 15 min. Później zmniejszamy temperaturę do 200 stopni i pieczemy 20 minut, aż ciasto się zarumieni.
Smacznego!!!

poniedziałek, 16 marca 2009

Moskol


Dopiero co wróciłam z Zakopanego, a już tęsknię. Dlatego też przydarzyła nam się taka właśnie góralska kolacja.
Z pewnością jedliście takie lub podobne placki ale może nie wiecie, że nazywają się Moskole.
W Zakopanem możecie je zjeść np. W „Karcmie po Zbóju” ( www.karcmapozboju.pl ) na Krupówkach. Przychodzę tam często między innymi z powodu atmosfery, którą tworzą grający tam każdego dnia górale. Siadam zazwyczaj na balkonie, żeby nasłuchać się ich śpiewu i dźwięku skrzypiec. Teraz jednak, żeby przypomnieć sobie pewne smaki, a Was przybliżyć do Moskoli posłużę się fragmentem książki Wandy Czubernatowej, dzięki której zawsze mogę zjeść coś po góralsku :-)

„Godałak Florokwi idze ku dworowi
a on ino ku mnie, bo czuł moskol u mnie
Zakochana Kaśka:
Moskola-m upiekła, spyrki nawarzyła
pierzynkę zagrzoła, okno otworzyła”

I właśnie po tej radosnej twórczości przyszedł czas na przepis :-)


Składniki:

½ kg mąki
1 kg ziemniaków
sól
gęste kwaśne mleko


Przygotowanie :

Ziemniaki ugotować i przecisnąć przez praskę, kiedy wystygną dodać mąkę, sól i kwaśne mleko. Mleka dodajemy tyle, żeby ciasto odchodziło od ręki. Ciasto ugnieść, robić kulki i zgniatać dłońmi placki na grubość palca. Piec na patelni np. teflonowej bez tłuszczu aż do momentu kiedy placki nabiorą brązowych plamek z dwóch stron.
To są placki, które oryginalnie robi się na blasze.

Placuszki można jeść z masłem lub skraweczkami ;-)
Jak pisze Pani Czubernatowa istniał zwyczaj, że moskola się nie kroi, tylko odrywa po kawałku i przyjada ukrojonej słoninki (boczku).

Mniam!!! Smacznego :-)

foodelek: przepisy tygodnia

niedziela, 15 marca 2009

Krem pomidorowy z musem ze świeżego szpinaku



Orzeźwiający krem pomidorowy z musem ze świeżego szpinaku

Wreszcie chmury uciekły, wreszcie wyszło słońce :-) To nastroiło mnie do odświeżenia letnich smaków. W zeszłe wakacje robiłam ciekawy chłodnik, w którym kontrastowały ze sobą smaki dojrzałych pomidorów i świeżego szpinaku. Z uwagi na to, że udało mi się ostatnio kupić świeży szpinak postanowiłam przypomnieć sobie ten smak. Niestety z braku dojrzałych i aromatycznych pomidorów zmuszona byłam użyć tych z puszki, ale i tak wyszło pysznie :-)
Poza tym ta świeża, zdrowa i lekka zupka z pewnością wpisze się doskonale w nasze podsuszające menu ;-)


Składniki:

Zupa:
2 puszki pokrojonych pomidorów bez skórki – użyłam tych firmy Primo Gusto (niestety te świeże dostępne w sklepach są jeszcze bez smaku)
pół średniej czerwonej papryki
1 większa szalotka
2-3 duże ząbki czosnku
2 łyżki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
sól i pieprz do smaku
1 łyżka sosu z papryczek piri piri (może być tabasco) – ilość oczywiście można modyfikować wg upodobań

Mus szpinakowy:
ok. 125-150 g liści świeżego szpinaku
70 ml oliwy z oliwek
70 ml przegotowanej wody
pół łyżeczki soli


Przygotowanie:

Pomidory przelewamy z puszek do średniego garnka. Paprykę, szalotkę oraz czosnek drobno kroimy i razem z oliwą, ostrym sosem oraz przyprawami dodajemy do pomidorów. Następnie wszystko dokładnie miksujemy na gładki krem, po czym wstawiamy na 2-3 godziny do lodówki.
Teraz czas na przygotowanie musu ze szpinaku. Nic prostszego :-) Świeże liście wrzucamy do wrzątku i blanszujemy ok. 3-4 minut. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą i przekładamy do blendera, dodajemy sól oraz po połowie części oliwy i wody – teraz miksujemy. Mus powinien uzyskać lekko płynną konsystencję, którą otrzymamy dolewając w trakcie miksowania pozostałe części oliwy i wody. Tak powstały mus także schładzamy w lodówce.
Zupę podajmy w miseczkach z dużym kleksem musu szpinakowego.

Smacznego :-)

piątek, 13 marca 2009

Zamek Moszna


Na spacer w Opolskim...

Dookoła panował półmrok.
Nowi goście szli korytarzem do drugiego skrzydła, gdzie było przygotowane dla nich posłanie. Posiłek nie był zbyt obfity, a kobieta, która podawała im strawę nie była zbyt uprzejma. Teraz kiedy przemieszczali się tym długim, zimnym korytarzem poczuli się źle. Obudził się w nich taki głód, że nawet stara skórka chleba byłaby mile widziana.
Zimne zamczysko nigdy nie cieszyło się dobrą sławą, jego właściciel nie interesował się posiadłością i bywał tu niezwykle rzadko. Nic dziwnego, podobno przed laty w tym właśnie zamku została brutalnie zamordowana jego żona. Dziwne, że do dzisiejszego dnia nikt nie odkrył prawdy o tym strasznym wydarzeniu. Nawet ludzie których spotkali w okolicy nie byli zbyt rozmowni i odchodzili w milczeniu kiedy próbowali się czegoś dowiedzieć.
Mieli już wejść do pokoju, kiedy usłyszeli dziwny huk. Kobieta, która szła za nimi nagle gdzieś zniknęła. Usłyszeli jakieś zgrzytanie i piski. Próbowali otworzyć drzwi, za którymi mieli spędzić noc ale drzwi były zamknięte. Kiedy się odwrócili w stronę długiego, ciemnego korytarza zobaczyli coś, a raczej kogoś. Zjawa przesuwała się powoli w ich stronę...
To mógłby być kawałek kryminału, który kryje wiele tajemnic i każe nam rozwiązywać kolejne zagadki. Pewnie nie jedna osoba, która wybrała się na spacer do zamku w Mosznej miała wrażenie, że Zamek wyrwany został z powieści o Harrym Potterze i za moment jakaś dziwna postać wyleci na miotle z zamkowej wieży. Jeśli będziecie w okolicach Opola, koniecznie przyjedźcie tu na spacer. Zimą zamek wygląda posępnie, szczególnie kiedy zachodzi słońce, ale kiedy już świeci można skupić się na ciekawej historii jego właścicieli. Jeśli spodziewacie się historii w kilku tomach to raczej jej nie znajdziecie bo zamek jest stosunkowo młody.
Zamek Moszna - Historia zamku

100 letni zespół pałacowo-parkowy w Mosznej o powierzchni 200 ha wpisany jest do rejestru zabytków. Stanowi obiekt o znaczeniu historycznym i artystycznym. W latach 1866-1945 właścicielem Mosznej była rodzina von Tiele Wincklerów. Można przypuszczać, że pomysłodawcą budowy zamku w obecnym kształcie był sam Franz Hubert.

W nocy z 2/3 czerwca 1896 z niewiadomych przyczyn wybuchł w Mosznej pożar, który strawił wnętrza, dachy, część ścian barokowego pałacu. Jeszcze w tym samym roku Franz Hubert przystąpił do odbudowy, a zarazem rozbudowy rezydencji. Do roku 1900 powstało skrzydło boczne (wschodnie), w stylu neogotyckim wraz z oranżerią. W latach 1912-1914 dobudowane zostało skrzydło zachodnie w stylu neorenesansowym. Wśród detali architektonicznych zamku występuje duże zróżnicowanie stylistyczne.

Wysokość obiektu, jego liczne wieże, szczyty, iglice dają wyraźne odczucie wertykalizmu. Styl budowli można uznać za eklektyczny. Zamek posiada ogółem 8 tys. m2 powierzchni, 365 pomieszczeń, a jego kubatura wynosi 65 tys. m3. Dwukrotnie w 1911 i 1912 roku gościem hrabiego Franza Tiele Wincklera był cesarz Wilhelm II, o czym informuje zachowana rękopiśmienna kronika polowań. Wiosną 1945 roku rodzina Tiele Wincklerów opuściła zamek uchodząc do Niemiec.

W 1945 roku stacjonowała w zamku Armia Czerwona. W tym czasie dewastacji i zniszczeniu uległo wyposażenie zamku. Po wojnie zamek był siedzibą dla różnych instytucji, nie miał stałego użytkownika; w 1972 roku stał się siedzibą ówczesnego Sanatorium, później Wojewódzkiego ośrodka Profilaktyczno Sanatoryjnego; od 1996 roku jest Samodzielnym Publicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej: Centrum Terapii Nerwic, do chwili obecnej. Z części moszneńskiego majątku ziemskiego w 1948 r. utworzono Państwową Stadninę Koni. Aktualnie jest ona własnością prywatną.

Otaczające park i zamek lasy należą do Nadleśnictwa Prószków.

Źródło: Zamek Moszna (tablica informacyjna)

Myślę, że warto tu przyjechać kiedy przyjdzie do nas Pani Wiosna :-) Wtedy też park obsiany jest kolorowymi kwiatami, zjawy nie są aż tak straszne, a jeśli będziecie mieć odrobinę szczęścia to kupicie tu kwiaty do swojego ogrodu i posłuchacie koncertu muzyki poważnej.

Serdecznie Pozdrawiam CP

czwartek, 12 marca 2009

Zupa brokułowa z migdałami

 

Zupa ta jest błyskawiczna i nie jest kaloryczna. Każdy kto marzy o tym żeby się trochę podsuszyć ;-) może ją jeść ze smakiem. Może też być zupą kryzysową bo jak widać ma jeden główny składnik – brokuł ;-)


Składniki:

1 kostka rosołowa z kury
1 duży brokuł
4 szklanki wody
1 łyżeczka masła
sól i pieprz do smaku

3 łyżki płatków migdałów na porcję


Przygotowanie:

Brokuł gotujemy ok. 10 minut w wodzie z kostką rosołową, a następnie miksujemy. Próbujemy :-) i przyprawiamy.
Przed podaniem posypujemy zupę płatkami migdałowymi.
Smacznego :-)

Mała Szwajcaria


Jeszcze tydzień temu myślałam, że na dobre pożegnałam zimę. Okazało się jednak, że zima nie zapomniała o mnie :-) Udało mi się jeszcze pochodzić w zaspach śniegu i podnieść temperaturę ciała kufelkiem grzańca. Próbowałam też nowych dań i odwiedzałam restauracje, do których wcześniej nie wchodziłam.
Na mojej Zakopiańskiej mapie znalazła się restauracja, która znajduje się na ulicy Zamoyskiego. Restauracja „Mała Szwajcaria” w Zakopanem to przyjemne miejsce gdzie można zjeść coś smacznego przy kieliszku wina. Restauracja ta jest miejscem, które proponuje liczne rodzaje foundue, każdy znajdzie coś dla siebie. Kto kocha sery, pokocha Małą Szwajcarię :-) Bardzo przyjemne miejsce na kolację dla dwojga. Znajdziecie ją bardzo łatwo idąc cały czas do góry od Krupówek ulicą Zamoyskiego.
Jest to bardzo dobrze oświetlony budynek mimo zapomnianych już Świąt Bożego Narodzenia ;-)

Posmakujcie sami: www.malaszwajcaria.pl
Cafe Podróż

wtorek, 3 marca 2009

Sałatka z młodymi ziemniaczkami


Sałatka z młodymi ziemniaczkami

Ponieważ docierają już do nas młode ziemniaczki więc można pomarzyć o wiośnie :-)
Proponuje sałatkę, która nie jest klasyczną „ziemniaczaną” jaka często pojawia się w wielu domach na rodzinnych imprezach ale sałatkę z ziemniakami. Jest dużo lżejsza od sałatki ziemniaczanej, która kocha majonez i jest jedną masą powoli odlepiającą się od łyżki (to nie znaczy, że nie jem jej od czasu do czasu) :-)))
Zapraszam do spróbowania mojej wersji.


Składniki:

3 większe młode ziemniaczki, które należy ugotować w mundurkach
kilka liści sałaty lodowej
5 rzodkiewek
1 duży ogórek zielony
puszka małej białej fasolki
pieprz i sól do smaku

Sos:

3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki białego octu winnego
2 łyżeczki cukru


Przygotowanie:

Warzywa myjemy i kroimy w plasterki, sałatę rwiemy na drobno, ziemniaki obieramy i kroimy w talarki. Fasolkę odcedzamy z zalewy.
Wszystko układamy warstwami polewając sosem z oliwy, octu i cukru. Porwaną sałatę wcześniej spryskałam oliwą z oliwek. Całość doprawiłam mielonym pieprzem i solą.Smacznego!!!

niedziela, 1 marca 2009

Tarta z owocami


Zostałam poproszona o podanie przepisu na tratę, którą robiłam w lipcu ;-)
Przyznam się szczerze, że pomysł podpatrzyłam wtedy na Kwestii Smaku, chociaż trochę go zmodyfikowałam.
Ponieważ wiem, że jest ktoś :-) komu bardzo zależy na tym przepisie postanowiłam go zamieścić razem ze zdjęciem, które wtedy zrobiłam.
Zapraszam do wypróbowania i życzę smacznego!


Składniki ciasta:

290 g mąki
3/4 łyżeczki soli
175 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę
5 - 6 łyżek zimnej wody
1 jajko, roztrzepane z 1 łyżką wody, na glazurę


Nadzienie :

½ opakowania mrożonych śliwek, 1 duże jabłko, 1 banan
sok z 1 cytryny
100 g cukru
3 łyżki mąki kukurydzianej
1/2 łyżeczki cynamonu
30 g masła, pokrojonego w kostkę


Przygotowanie:

Mąkę przesiać do miski, dodać sól i masło. Wyrabiamy ciasto dodając po łyżce wody. Ugniatamy dwie kule, z tym że jedna musi być większa od drugiej. Kule ciasta wsadzamy na pół godziny do lodówki.
Mrożone owoce wcześniej wyciągamy z lodówki i rozmrażamy na sitku tak, żeby puściły wodę .Obieramy ze skórki resztę owoców. Banana i jabłko kroimy w cienkie plastry.
Wyciągamy z lodówki ciasto i rozwałkowujemy je. Większą część władamy najpierw do formy, z drugiej wycinamy nożem listki, które będziemy układać na owocach tak, żeby je przykryć. Owoce łączymy z sokiem z cytryny, a następnie z resztą składników nadzienia i układamy na spodzie.
Wszystko przykrywamy liskami z ciasta i smarujemy roztrzepanym jajkiem.
Przed wsadzeniem ciasta do piekarnika nagrzewamy go do temperatury 220 stopni i pieczemy tratę przez dziesięć minut, później obniżamy temp. do 180 stopni. i pieczemy przez 35-40 minut.
Smacznego!!!!
Website counter
Blog jest mojego autorstwa i podlega prawu autorskiemu.

USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.